TYDZIEŃ 24

Piękny ciała akt
Przysłaniamy woalem
Chronimy przed wzrokiem
Innych
Jak przed deszczem chroni nas
Parasol lub szyba
Jak przed nieuchronną starością ciała
Ruch rozmazujący czas
A przed ogniem zła
Krzyż
Nawet ten zapomniany

TYDZIEŃ 23

Między świtem a zmierzchem
Między skansenowską naturą życia a smugą
Rozmazaną na niebie przez pędzel komina
W przemysłu krajobrazie
Przeżywamy życie smakując je tańcem
Zaklinając świętość istnienia
Walcząc z pokusami
Wijąc się
Między życiem i śmiercią

TYDZIEŃ 21

Zaczarowane ryby
Patrzą ciekawymi oczyma
Na świat odbijający się
W wodzie
Pełen maków
Pięknych chat
I martwej natury
… dosłownie martwej

TYDZIEŃ 20

Daj mi siłę
Pokochać
Odmienność drugiej osoby
To że nie jest mną
Że myśli inaczej
Przytul do Swego serca
Moją odmienność
Mój upór
I to, że nie jestem już dzieckiem…
Daj mi kochać moją błękitna koszulę
I oczy jak niebo
Moje naturalne Ja
Które o zmierzchu
Płonie z miłości maków czerwienią

Kolejna seria wspaniałych prac. Zapraszam do galerii, która powoli prowadzi na półmetek projektu. Dziękuję, że mogę z Wami przeżywać tyle wspaniałych chwil, wzruszeń…

TYDZIEŃ 19

Codzienność
Zamknięta w niemym krzyku
Wyszeptana do słuchawki
Zapisana między okładkami
Wyczarowuje słońce wschodzące
Między konarami drzew
Monochrom ukrywający nagość
Świętość zawisła na drzewie
By wystrzelić w niebo
Wszystko gdy obraz przez szkło
Dla mędrca zbyt niewyraźny
Ważniejsze by z sercem spojrzeć
Jak dziecko
Na drugiego
Nawet gdy jest nim odbity w wodzie
Swój portret

TYDZIEŃ 18

Rozdarci między dwoma światami
Podpatrujemy nowe życie
Niesieni na chmurach
Do wnętrza szklanych domów
Ocieramy się o mury
Odbijające zachód słońca
Wracając do codziennych zajęć
Czekamy na deszcz
Który zaniesie nasze łzy
W zapomnienie

Kolejny tydzień z przepięknymi pracami… Są znowu zaskakujące interpretacje, są piękne portrety, niesamowite niebo i… te ptaki… Dziękuję Wam wszystkim. Super!

TYDZIEŃ 17

Gdy czasem brak sił
Brak słów
Należy zajrzeć do wnętrza
By z powrotem rozpalić do białości
Nadzieję i marzenia
By wrócić
Śladem wyrwanych kartek z kalendarza
Do tego co było
Wiejskiej chaty
I lampy naftowej
Zobaczyć swe odbicie w tafli wody
Odnaleźć świętość każdego poranka

TYDZIEŃ 16

Słońce kładzie się na ciele
Coraz dłuższym cieniem
Okrywając nagość
Przychodzi zmierzch
Zapada noc
Codzienne czynności
Zagarnia sen
Obojętnie jaki strój założymy
Nie ukryjemy swego wnętrza

Dziękuję za kolejne fantastyczne prace. Zapraszam do zwiedzenia Państwa (Naszej) wystawy… Warto.

TYDZIEŃ 15

1/3 drogi za nami. Gratuluję…

Małe parasolki w ażurowych sukienkach tańczą na wietrze…
Niczym baletnice Degas
Między nimi powietrze stroszy pióra
Makroświat między miłości nektarem a użądleniem
Detal między dłonią i śmiercią kwiatu
Gdy surrealna księżniczka przyciąga wzrok walorami ciała
Odciągając go od pięknej twarzy co słabnie jak echo
Pozostaje jedynie ślad gwiazd na niebie
I fale przyboju
I woda spieniona uderzeniem ręki
Wyścig w nieznane
Zanim zostaniemy zaklęci jak zwierzęta
W (nie)naturalnym świecie

TYDZIEŃ 14

Kolejne fantastyczne prace i znów niektóre zaskakujące… W tym nasza siła. Dziękuję wszystkim… 

Świętość?
Świętością jest uśmiech dziecka
Który często z upływem lat
Staje się detalem twarzy
Skrywającym prawdziwe oblicze
Jedynie zaglądając na dno oczu
Wracamy do prawdziwych siebie
Biegnąc przez świat skąpany w deszczu
Pod zasłoną nocy
Rysujemy swój portret
Stajemy się znów jak dziecko
Ale to już starość
Życie